niedziela, 3 marca 2013

To co było 3 lata temu ...

Co było 3 lata temu ? 

Właściwie to dopiero w kwietniu będą 3 lata. Mniejsza o to. W tym poście chciałabym opowiedzieć, a raczej napisać, jak było z wychowaniem Rufiego, jakie były błędy i czego do tej pory żałuję ... 
Od zawsze marzyłam o psie. Nie chciałam super bystrego, rodowodowego (choć w tedy nawet nie wiedziałam co to jest ...) i jakiegoś psa z kosmosu. Chciałam psa który będzie przy mnie na dobre i na złe, niezależnie od tego co się wydarzy. Moje marzenie spełniło się w 2010 roku, gdy miałam niespełna 9 lat (urodziłam się 8 listopada 2001 r.). 3 tygodnie po komunii jechałam z siostrą i tatą po nowego członka rodziny. Był mały, biały i trochę zagubiony. Całą drogę przespał w legowisku na plecach. Pamiętam, że gdy przyjechaliśmy do domu moja kuzynka miała urodziny. Nie pamiętam kiedy to dokładnie było... Tak więc Rufi to wielkie życzenie małej dziewczynki. Teraz nie wiem, czy był to dobry wybór, czy nie... Bo gdybym go nie miała, to teraz nie pisałabym tego posta. 
Czy żałuję kupna Rufiego ? 
Sama nie wiem... Z jednej strony tak, ponieważ było to niezbyt odpowiedzialne kupić psa w wieku 9 lat. Jednak z drugiej strony kocham go nad życie. Jednak teraz mam z nim nie małe kłopoty ... Cóż, sama nie umiem powiedzieć czy żałuję, czy nie. Ale czego żałuję do tej pory ? Tego, że nie zgromadzałam odpowiedniej wiedzy i teraz mam za swoje. Niestety, nie zachowało się żadne zdjęcie z młodości Rufiego. 


Chciałabym też wspomnieć, że Rufi zarósł i już prawie nic nie widzi, a na dodatek nie chce dać obciąć sobie grzywki ... ;[ 

Pozdrawiamy, Zuzia & Rufi !

sobota, 2 marca 2013

Nasz dzisiejszy superowy poranek



Budzę się, jest smutno i szaro. Rufiego nie ma. Nagle, nie mogę oddychać, zaczynam kaszleć jak nigdy. Jest mi duszno. Gardło boli jak nigdy. Nagle, zasypiam.

Tak wyglądał nasz, a raczej mój sobotni poranek. Tak, możecie zgadnąć, jestem chora. Gardło mnie boli tak, że nie mogę mówić, mam katar i w dodatku kaszel. KOSZMAR
Rufiemu może dać się we znaki moja choroba. Jednak dziś nasz spacer wyszedł bardzo fajnie :)
Mianowicie Rufi biegał za swoją zabawką, ćwiczyliśmy komendę "do mnie". Na moim podwórku została ogromna kula ze śniegu więc postanowiłam. wykorzystać to. Wkładałam do dziór smakołyki, a Rufi je odkopywał. Było bardzo fajnie :)  Ale to co fajne, szybko się kończy. Nagle psy zaczęły szczekać, Rufi zaczął uciekać. Jako, że biegał ze smyczą nadepnęłam na smycz, a ta URWAŁA SIĘ ! Na szczęście zaraz złapałam Rufiego i naprawiałam smycz. Potem poszliśmy jeszcze poćwiczyć, a potem do domu.
Oto krótka relacja z naszej podwórkowej zabawy.

Pozdrawiamy !
Zuzia & Rufi
 PS - Jeśli komuś się nie otwiera proszę zaglądać na bloga, bo dodam link do filmu na YT.