niedziela, 22 grudnia 2013
czwartek, 5 grudnia 2013
Wielki pies w małym ciele.
Witajcie :) Wiem, że ostatnio zaniedbuję bloga, ale teraz w szkole to jakaś masakra, praktycznie w każdym tygodniu próbne i co próbne kolejna pała z matmy ...
Ale wracając do tematu mam kilka spraw. Pierwsza to taka, że Rufi oddaje już rzeczy (kapcie itp.) bez żadnych protestów, podchodzę i zabieram. To duży krok dla nas, dlatego jako, że jutro Mikołaj wybiorę się do zoologicznego i kupię kilka przysmaków. Zasługuje na nie :D
Ale jest jedna sprawa, która wydaje mi się wyjątkowo dziwna. Moja babcia (Rufi jest u niej codziennie jak idę do szkoły...) zaczyna marudzić na białasa, bo gdy przychodzi kto kol wiek kogo nie zna to go gryzie, nie daje otworzyć drzwi itd... Podobno z dnia na dzień jest gorzej i nie może nawet odebrać listów od listonoszki. Dziwne jest to, że ja nigdy nie miałam aż takich problemów z Rufkiem. No np. wczoraj gdy przyjechał mój tata zaczął szczekać, skakać i chciał pierwszy wyjść za drzwi. Nie podobało mi się to więc najnormalniej w świecie zaczekałam uspokoił się i otworzyłam drzwi tacie. Szkoda tylko, że tylko ja działam tak na Rufiego.... I szkoda też, że gdy ja go czegoś wyuczę, wyeliminuję złe zachowanie to ono powraca, bo inni nie potrafią sobie z tym poradzić. To mnie bardzo denerwuje.
No i zostaje jeszcze jedna sprawa - fryzjer. Jutro umówię Rufiego, bo strasznie zarósł.
Tutaj zdjęcie z przed 2 tyg. (?)
Pozdrawiam!
Ale wracając do tematu mam kilka spraw. Pierwsza to taka, że Rufi oddaje już rzeczy (kapcie itp.) bez żadnych protestów, podchodzę i zabieram. To duży krok dla nas, dlatego jako, że jutro Mikołaj wybiorę się do zoologicznego i kupię kilka przysmaków. Zasługuje na nie :D
Ale jest jedna sprawa, która wydaje mi się wyjątkowo dziwna. Moja babcia (Rufi jest u niej codziennie jak idę do szkoły...) zaczyna marudzić na białasa, bo gdy przychodzi kto kol wiek kogo nie zna to go gryzie, nie daje otworzyć drzwi itd... Podobno z dnia na dzień jest gorzej i nie może nawet odebrać listów od listonoszki. Dziwne jest to, że ja nigdy nie miałam aż takich problemów z Rufkiem. No np. wczoraj gdy przyjechał mój tata zaczął szczekać, skakać i chciał pierwszy wyjść za drzwi. Nie podobało mi się to więc najnormalniej w świecie zaczekałam uspokoił się i otworzyłam drzwi tacie. Szkoda tylko, że tylko ja działam tak na Rufiego.... I szkoda też, że gdy ja go czegoś wyuczę, wyeliminuję złe zachowanie to ono powraca, bo inni nie potrafią sobie z tym poradzić. To mnie bardzo denerwuje.
No i zostaje jeszcze jedna sprawa - fryzjer. Jutro umówię Rufiego, bo strasznie zarósł.
Tutaj zdjęcie z przed 2 tyg. (?)
A to takie "coś" to od weta ;) (Zawiera : numer lecznicy, adres, no i "mini zaświadczenie", że pie sbył szczepiony na wściekliznę)
Pozdrawiam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)











