Nad "daj łapę" usiadłam, ćwiczyłam, dawałam smaczki jak były jakieś minimalnie postępy (z resztą, kiedy on nie dostaje od wszystkich za byle co ?). I nic. Po prostu nic. Poza tym znowu mnie ugryzł - dzisiaj. Dlaczego? Bo jak wsiadałam do auta zobaczył psa i pierwsze co to rzucił się na mnie. Ten pies jest po prostu agresywny i nie ma się co oszukiwać. Bez pomocy specjalisty nic nikt nie zdziała. Tak samo mama mówi, że on jest już grzeczny i ona go "wytresuje", szybciej jednak zrobi mu jeszcze większą wodę z mózgu niż ma. Może jak to tutaj piszę to tego nie widać, ale on ma po prostu czasem takie odpały, że aż strach patrzeć. Np. przy drzwiach wejściowych do domu są obok takie małe szybki, jedna pod drugą. Ostatnia jest zamieszczona tak, że białas wszystko widzi. Jak zobaczy przez tę szybę psa albo i nawet zwykłego człowieka od razu się rzuca do tej szyby i próbuje rozszarpać buty, które stoją obok na dywanie. Może uda mi się to kiedyś nagrać i zobaczycie jakie to małe coś ma siłę albo jak ma ten odpał to nawet nie próbujcie do niego podchodzić, bo z waszych nóg nie zostanie nic.
I jak ja mam wychodzić z nim na miasto ?! Jak ja mam z nim normalnie funkcjonować? Jak ktoś przyjdzie to się boję, że kogoś ugryzie, tak samo jest jak ktoś chce go pogłaskać. Ja po prostu nie mogę tak się nie da po prostu żyć i nie mam pojęcia co mam zrobić, bo na razie behawiorysta odpada, nie ma pieniędzy, a te spotkania + dojazd dość sporo kosztują.
poniedziałek, 13 października 2014
niedziela, 5 października 2014
Targi Zoologiczne Wrocław 204
Wczoraj tak o 11:40 pojechałam autobusem do Wrocławia na targi zoologiczne, bez mojego białasa :P Kolejka była taka, że dłużej stałam po bilet niż byłam w środku.
Były wystawy fretek, gołębi, królików, owczarków niemieckich krótkowłosych i chyba akwariów ale nie jestem pewna. Były stoiska ze schronisk, fundacji, które pomagały zwierzakom, różnorodnych firm, które zachęcały żeby podejść, niestety cena odpychała :P Aczkolwiek od razu w oczy rzuciło mi się stoisko z karmą "Dolina Noteci", bo od bardzooo dawna chciałam kupić tę karmę, ale w jakim zoologu bym nie była, to nie mają. No i idę do tego stoiska, przeglądam te puszki, podchodzi facet i pyta się czy może mi w czymś pomóc. Mówię mu, że potrzebuję karmy dla małego, dorosłego psa. Tu mi zaczął pokazywać puszki, saszetki, że tu mam 400 g, a tu 500 i taka sama cena, a tu więcej itd. To pytam się czy mogłabym kupić dwie saszetki. A on mi mówi, że niestety teraz tego nie sprzedają - WTF?. To na jaką cholerę to wystawiają ?! Ale mówił mi, że może dać mi puszkę na spróbowanie, to wzięłam i tak oto mamy karmę z kurczakiem :D
Minęło trochę czasu, bo chodziłam, oglądałam wystawy i pokazy itd. I natknęłam się na stoisko z zabawkami. Był tam taki szop, chciałam kupić, ale zauważyłam też, że mają maszynę do adresówek no i pojawił się dylemat - adresówka czy szop? Wzięłam adresówkę, ciekawe ile wytrzyma ;)
Kupiłam jeszcze Balbinie 2 kolby :
No i tyle z moich "zakupów". Pewnie miałabym więcej rzeczy, ale ja potrzebuję kogoś, kto mi powie, że "to kup", "tego nie kupuj", a samej to dylemat za dylematem i nic z tego nie wychodzi :P
A co do mojego postanowienia, w tym tygodniu jeszcze go nie spełniałam, a już w poniedziałek zaczynam naukę "daj łapę" i owoce tego postanowienia na 100 % zobaczycie w sobotę, no może w niedzielę ;) Niedługo też wybieramy się do fryzjera, bo Rufi już trochę zarósł :D
Pozdrawiamy !
Były wystawy fretek, gołębi, królików, owczarków niemieckich krótkowłosych i chyba akwariów ale nie jestem pewna. Były stoiska ze schronisk, fundacji, które pomagały zwierzakom, różnorodnych firm, które zachęcały żeby podejść, niestety cena odpychała :P Aczkolwiek od razu w oczy rzuciło mi się stoisko z karmą "Dolina Noteci", bo od bardzooo dawna chciałam kupić tę karmę, ale w jakim zoologu bym nie była, to nie mają. No i idę do tego stoiska, przeglądam te puszki, podchodzi facet i pyta się czy może mi w czymś pomóc. Mówię mu, że potrzebuję karmy dla małego, dorosłego psa. Tu mi zaczął pokazywać puszki, saszetki, że tu mam 400 g, a tu 500 i taka sama cena, a tu więcej itd. To pytam się czy mogłabym kupić dwie saszetki. A on mi mówi, że niestety teraz tego nie sprzedają - WTF?. To na jaką cholerę to wystawiają ?! Ale mówił mi, że może dać mi puszkę na spróbowanie, to wzięłam i tak oto mamy karmę z kurczakiem :D
Minęło trochę czasu, bo chodziłam, oglądałam wystawy i pokazy itd. I natknęłam się na stoisko z zabawkami. Był tam taki szop, chciałam kupić, ale zauważyłam też, że mają maszynę do adresówek no i pojawił się dylemat - adresówka czy szop? Wzięłam adresówkę, ciekawe ile wytrzyma ;)
Kupiłam jeszcze Balbinie 2 kolby :
No i tyle z moich "zakupów". Pewnie miałabym więcej rzeczy, ale ja potrzebuję kogoś, kto mi powie, że "to kup", "tego nie kupuj", a samej to dylemat za dylematem i nic z tego nie wychodzi :P
A co do mojego postanowienia, w tym tygodniu jeszcze go nie spełniałam, a już w poniedziałek zaczynam naukę "daj łapę" i owoce tego postanowienia na 100 % zobaczycie w sobotę, no może w niedzielę ;) Niedługo też wybieramy się do fryzjera, bo Rufi już trochę zarósł :D
Pozdrawiamy !
Subskrybuj:
Posty (Atom)