sobota, 1 listopada 2014

Los nam sprzyja :)

 Od pewnego czasu zbieram na behawiorystę. Zdaję sobie sprawę, że nie będzie to pstryknięcie, bo pieniądze z nieba nie spadają, ale po woli uzbieram ;) W ogóle ostatnio Rufi bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, była u mnie druga babcia, ja byłam w szkole, ale mama mi to opowiadała. Rufek zabrał kapcia, babcia chciała mu zabrać, ale mama mówi, żeby nie podchodziła, bo ją ugryzie, ale ona mówi, że nie, nie ugryzie. Po prostu podeszła i zabrała, a on nawet nie warknął. Jak to usłyszałam to nie wierzyłam własnym uszom. Ja czasem mu nawet z pyska zabiorę i nic nie zrobi. To też jak dla mnie postęp ogromny ;)


Po spaleniu legowiska biały śpi albo u mnie w łóżku, abo na dywanie. Nowe legowisko kupię u nas w zoologu, bo są naprawdę fajne :) I muszę wspomnieć też o naszych za przeproszeniem gównianych szelkach. Mamy je już od jakiś 2 lat, mają one metalowe części, na których zrobiła się rdza i przez to Rufi ma pomarańczowe ślady na łapach. Moja mama zaproponowała żeby kupić nowe (wow!), napisałam do Sowinka Desing i czekam na odpowiedź zwrotną. Gdyby ktoś był ciekawy to kupujemy norweskie ;) A no i musimy kupić jakieś ubranko na zimę, bo już teraz wychodząc na dwór Rufi czepie się jak galareta :p 
I w końcu pchły zwalczone, a Rufi obcięty, nie dał się niestety sfotografować cały ...


I jeszcze dwie informacje :
1. Park dla psów powstanie w okresie luty-marzec-kwiecień i mam nadzieję, że będziemy mieli warunki by tam chodzić. 
2. Dziękuję za 30 tysięcy wyświetleń i pomyślałam, że zorganizuję konkurs rzeczowy, tylko zanim to ogłoszę chciałabym kupić nagrody ;) 


Tam za łóżkiem w rogu kiedyś było legowisko.
Pozdrawiamy!

wtorek, 21 października 2014

Pchły, pchły wszędzie

 Od jakiś 2 tygodni są u nas pchły. Kąpałam Rufiego już jakieś 4 razy i raz go kropiłam - nic to nie dało. Za pierwszym razem tych pcheł miał chyba z 5, potem chyba trzy, potem znowu trzy, wczoraj podczas kąpania wyciągnęłam 4 i dzisiaj 2 z czego jeszcze jedna w nim siedzi, bo nie dał sobie wyjąć.
U nas nigdy pcheł nie było, no zdarzyło się, że jakaś jedna czy dwie, kleszcze też się zdarzyły, bo nie da się, żeby pies nigdy ich  nie złapał. Byłam u weta i kupiłam krople, chciałam też szampon, ale wet stwierdził, że nic to nie da. Zaznaczam, że biały jest kropiony regularnie. Zapisałam go też do fryzjera pojutrze, niech go obetną, bo zarośnięty na maxa.
 A w związku z tym, że nie mam pojęcia skąd może on brać pchły, bo z żadnymi psami styczności nie miał, więc albo złapał na dworze, albo u nas w domu. Bardzo prawdopodobne iż zalęgły się po w takim "fotelu" z kulkami styropianu w środku. Rufi nie raz, a bardzo często to obsikiwał więc możliwe, że to z tego, dlatego spaliłam to dzisiaj i tak samo spaliłam jego legowisko, czytałam trochę o tych płach i radzili żeby to wyrzucić, więc spaliłam i legowisko + koc + ten "fotel".

(Stare zdjęcie)


P.S - Dziękuję za rady pod poprzednim postem i za słowa wsparcia. Tym tematem zajmę się w następnym poście.